admin, Autor w serwisie Skuteczny Rolnik
All Posts By

admin

Marketing w służbie rolnictwa

O marketingu słów kilka. O tym, czy nie brak go w krajowym rolnictwie, czy nie warto włączyć go do narzędzi w gospodarstwie i gdzie szukać inspiracji. I jeszcze o kilku rzeczach rozmawiałem z Maciejem Starcem odpowiedzialnym za komunikację marketingową w jednej z firm branży rolniczej. 

więcej…

Rolniczy Magiel – nowe wyzwanie

Więc zaczynamy!

Ta zakładka to moje miejsce w sieci gdzie będę rozmawiał z ludźmi związanymi z rolnictwem. Rolnicy, Vlogerzy, przedstawiciele firm branży rolniczej, ludzie świata nauki, kultury. Wszyscy, którzy o rolnictwie mają coś ciekawego do powiedzenia. Którzy swoją wiedzą, doświadczeniem mogą nas zainspirować do rozwoju naszych gospodarstw.

Czasem będzie mnie tu można pooglądać, a czasem posłuchać. Zmierzę się również z klawiaturą. To dla tych którzy lubią poczytać przed snem.

Rolniczy Magiel, bo tak nazywa się projekt, to moje nowe dziecko. Postaram się, by właśnie jak w maglu, tak i tu udawało się wyciskać dużo dobrych treści od moich gości. Bez obaw, przy produkcji materiałów pisemnych i audiowizualnych nie ucierpiał żaden z nich.

Znacie mnie nie od dziś, więc przyznam się szczerze, że to dla mnie spore wyzwanie, zupełnie nowe rewiry. Sporo pracy, sporo zabawy, sporo nauki i coś z tego będzie.

adiuwant doglebowy

Adiuwant doglebowy – jak to działa.

Nie masz czasu na poprawki, nie powinieneś też tracić na nie pieniędzy. Każdy kolejny przejazd to koszty paliwa, kolejny negatywny wpływ na glebę i środowisko, kolejne środki ochrony roślin i czas, który jest bezcenny.


Adiuwant doglebowy działa na kilku płaszczyznach. Jest to preparat mający na celu podniesienie skuteczności starań rolników o obfite plony. Pomaga on w zarządzaniu zużyciem wody, środków ochrony roślin, a dokładniej herbicydów, co prowadzi do optymalnego zużycia środków produkcji. Wpływa na właściwości cieczy roboczej lepiej wykorzystując jej potencjał.

Co mi to daje, czyli po co mi adiuwant.

  • Mikrofilm tworzony przez adiuwant doglebowy utrzymuje jednolitą warstwę ochronną z substancji czynnej aplikowanej w zabiegu. Tak stworzony parasol ochronny, to styczność każdego wschodzącego chwastu z substancją czynną jaką chronimy nasze uprawy.
  • Równie ważnym czynnikiem jest ograniczanie parowania cieczy roboczej z powierzchni gleby. Pozwala to na szybsze i skuteczniejsze związanie substancji czynnej z cząsteczkami gleby.
  • Równomierne pokrycie gleby cieczą roboczą dzięki zmniejszeniu napięcia powierzchniowego. Ta cecha to dużo większe pole działania herbicydu, a to przekłada się na skuteczność zabiegów.
  • Badania pokazują, że zmniejsza się fitotoksyczny wpływ wielu herbicydów na rośliny. Substancje czynne nie migrują w glebie z taką łatwością. Nie kumulują się też w jednym miejscu. Mniejsza fitotoksyczność jesienią rzepaku, to jedno z pierwszych spostrzeżeń rolników rozpoczynających przygodę z adiuwantami.
  • Jeden opryskiwacz starcza na więcej. Mniejsze zużycie wody, nawet o 20 procent, to większa wydajność z jednego zbiornika. Oszczędzamy na tym czas, oszczędzamy wodę, oszczędzamy paliwo

Przeczytaj również:

Adiuwant doglebowy – nic prostszego

Samo stosowanie adiuwantów nie jest kłopotliwe. Każda etykieta zawiera instrukcję stosowania, a ta każe nam odmierzyć właściwą ilość preparatu i dodać dodać do zbiornika na ciecz roboczą. Warto pamiętać, że czynnikiem ograniczającym skuteczność środków ochrony roślin będzie pH wody oraz zawartość jonów np wapnia.

Blisko 100% chwastów kiełkuje w warstwie gleby od 0 do 5 cm, skuteczny adiuwant będzie ograniczał migrację środka poniżej tej strefy. Będzie mógł działać już od pierwszych chwil rozwoju chwastów.

Penergetic b
Krzysztof Świerkowski

Autor:

 Krzysztof Świerkowski


Otwarty na nowości zootechnik i specjalista od produkcji roślinnej. Od wielu lat związany z Agroconsult gdzie wspiera rolników w obniżaniu kosztów produkcji i podnoszeniu opłacalności. Miłośnik muzyki klasycznej, któremu w duszy grają góry i dalekie wędrówki. przy porannej kawie wspomina Islandię, Nepal i bezdroża Norwegii. 

Z penetrometrem w pole

Penetrometr glebowy pozwala na szybką ocenę zwięzłości gleby, która jest naszym największym kapitałem. Prosta, intuicyjna metoda nie zajmująca wiele czasu dostarcza ważnych informacji. Informacje te mogą odpowiadać nawet za ¼ plonu. Będziemy więc mogli podjąć odpowiednie działania jeśli nasze rośliny mają niedogodne warunki do rozwoju.


Zwięzłość gleby, to nic innego jak parametr pokazujący nam w jakim stopniu poszczególne cząsteczki gleby są ze sobą związane. Gleba podczas badania stawia opór. W zależności od zwięzłości jest on różny, a urządzenie w prosty sposób pokazuje nam wynik.

Do dyspozycji mamy penetrometry klasyczne, ale znajdziemy również droższe elektroniczne. Te drugie będą miały możliwość zapis wielu pomiarów, wymiany danych z różnymi aplikacjami. Najczęściej będziemy mogli również otrzymać wykres, na którym zaobserwujemy różne opory na różnych głębokościach.

Co nam to daje?

Zwięzłość gleb wpływa na możliwości rozwojowe roślin.  Korzenie nie mogą rozwijać się prawidłowo, to oczywiście ogranicza zdolność pobierania składników pokarmowych. Ograniczona jest również migracja pierwiastków. Nie trzeba tłumaczyć, że to jeden z czynników plonotwórczych.

W dobie troski o wodę, nadmienię, że zbyt zwięzła gleba to zaburzenie gospodarki wodnej. Gleba nie transportuje wody prawidłowo, magazynowanie jest również utrudnione. Zwięzłość gleby nie pozostaje bez wpływu na życie biologiczne w glebie. Zarówno na mikroorganizmy glebowe jak i nieco większe stworzenie – upragnione przez wszystkich dżdżownice.

Z penetrometrem na polu

Badanie penetrometrem sprężynowym opiera się na mierzeniu jaki opór stawia gleba w momencie zagłębiania w nim stożka. Odczyt następuje na wskaźniku.

Dwie końcówki w jaki jest wyposażony penetrometr dobieramy wedle prostego wzorca. Mniejsza do gleb mineralnych, a do gleb organicznych większa. Specjalna skala kolorystyczna pokazuje czy mieścimy się w przyjętych normach, czy z glebą dzieje się coś niedobrego. Kolor zielony oznacza dobrą zwięzłość. Kolor żółty określa nam gleby dobre dla roślin o silnym systemie korzeniowym, palowym, inne rośliny mogą mieć tu kłopoty. Kolor czerwony oznacza kłopotu w rozwoju dla roślin.

Penergetic b
Krzysztof Świerkowski

Autor:

 Krzysztof Świerkowski


Otwarty na nowości zootechnik i specjalista od produkcji roślinnej. Od wielu lat związany z Agroconsult gdzie wspiera rolników w obniżaniu kosztów produkcji i podnoszeniu opłacalności. Miłośnik muzyki klasycznej, któremu w duszy grają góry i dalekie wędrówki. przy porannej kawie wspomina Islandię, Nepal i bezdroża Norwegii. 

Lexion 7600 – 500 koni na polu

Sam Lexion 7600 CEMOS AUTOMATIC jest wielu z was doskonale znany. Automatic oznacza, że praktycznie każdy system może być sterowany automatycznie. Całą nawigacja pod ręką, intuicyjna i czytelna. Kamera pokazująca na żywo jakość materiału. To była przyjemność pracy. Nie uprzedzajmy faktów. Zobaczcie prezentację.


Nowością dla mnie, bo nie miałem z tym wcześniej do czynienia jest jazda na gąsienicach. W pracy w polu rewelacja, a na drodze bajka. Stabilność wcześniej mi nie znana. Cenne doświadczenie.

Przystawka w roli głównej.

Głównym punktem programu jest przystawka, zaprojektowana do szybszej pracy w polu, zaprojektowana by ograniczać straty. Ośmiorzędowa składna hydraulicznie. Nadmienię prosty dostęp do łańcuchów, a napinanie jest banalnie proste. Gumy zabezpieczające przed utratą kolb, skosiłem już kilka hektarów i faktycznie widziałem jak kolby zatrzymują się na tym elemencie.

Podobnie sprawa ma się kukurydzą połamaną przez dziki, czy uszkodzoną przez omacnicę. Claas zadbał również o ten aspekt. Specjalny ślimak na boku przystawki kieruje kukurydzę do wnętrza mechanizmu.

W kabinie pełna automatyzacja. 

Większość rzeczy może być sterowana automatycznie. System komputera pokładowego będzie podpowiadał nam ustawienia. Możemy też oddać władzę nad parametrami maszynie. W takim przypadku system analizuje sytuację na polu i dobiera najodpowiedniejsze ustawienia. Siadamy i jedziemy.

Systemy regulują klepisko, siłę wiatru, badają ilość masy, dostosowują prędkość jazdy do warunków panujących na polu. To się przydaje szczególnie często przy rzepaku, gdzie roślina może być jeszcze u spodu zielona. Kombajn oczywiście posiada szereg ułatwień pomagających w nawigacji i trzymaniu maszyny w rzędzie.

Autor:

Grzegorz Bardowski


Prowadzi kanał na You Toubie Bardowscy gdzie dzieli się wiedzą i doświadczeniami z gospodarstwa. Nastawiony na rozwój i szukanie nowych możliwości. Wolne chwile zajmuje mu rodzina. Mówi, że gdyby wygrał milion w totka dokupił by jeszcze trochę pola.

Formacja pod ochroną, jesienne zabiegi herbicydowe 2019

Ostatnie dni nie sprzyjały wykonywaniu zabiegów. Mgły utrzymywały się długo, przynajmniej do południa. Zmniejszyłem więc ilość wody i widząc okno pogodowe ruszyłem z zabiegami. Dobór odpowiednich środków, zmniejszenie ilości wody podawanej na hektar i ruszyłem walczyć o dobry plon.


Odchwaszczanie pszenicy ozimej Formacja czas zacząć! Pierwsza plantacja została wysiana około 15 września. Rośliny już się krzewią! Druga plantacja to siew w pierwszych dniach października i pszenica na niej jest w fazie dwóch liści, daję jej więc jeszcze kilka dni i wówczas ją „zaatakuję” herbicydem.

Cała plejada chwastów!

Pszenica wysiana została po rzepaku ozimym, bezorkowo. Nie da się więc ukryć, że jednym z chwastów jest rzepak. Plejada gwiazd jest jednak większa. Na polu w rolach głównych występują również: fiołek jest też miotła zbożowa, bodziszki i maruna. Te ostatnie na razie mniej widoczne, ale spotykam je podczas lustracji coraz częściej.

Po co tyle kombinacji?

Myślę, że jesienne zabiegi spełnią swoją rolę i nie trzeba będzie ruszać z poprawkami. Niechęć do poprawek to powód dla jakiego poświęcam czas na różne kombinacje.

Zawsze robię dwie trzy kombinacje. Głównie rotuję różnymi substancjami czynnymi. Cel mam prosty, chcę ograniczać występowanie odporności. Szczególnie biorąc pod uwagę miotłę i chabra.

[xyz-ips snippet=”michal-nowacki”]

Bardowscy

Bardowski: „Rolnik musi być skutecznym biznesmenem”

Taka prawdziwa wieś. To pierwsza myśl gdy jedziemy krętymi uliczkami mijając płoty, stodoły, mostki nad niewielkimi rzekami. Zjeżdżamy z asfaltu. Może 150 metrów szutrowej drogi prowadzi do gospodarstwa. Brama nie jest zamknięta, podjazd, a na jego końcu gościnnie otwarte drzwi zachęcają do wejścia. Gospodarz z telefonem przy uchu unosi rękę na powitanie. W powietrzu czuć energię, czuć działanie.


Obiecałem nie pytać o Rolnik Szuka Żony. Zamierzam słowa dotrzymać.

Przez ostatnie 3 lata, miałem setki, a może tysiące pytań o Rolnik Szuka Żony więc jedno więcej różnicy nie zrobi. Ale skoro nie pytasz, to ja powiem w wielkim skrócie : najlepsza na świecie żona, synek, córka i świat rolniczy przez 24 godziny na dobę – tak to się skończyło.

 

Czy na polskiej wsi jest dobrze? Lepiej niż 30 lat temu? Jesteś młodym rolnikiem, ale masz już sporo doświadczenia i chyba taki okres porównania nie będzie nadużyciem.

Jak to polski rolnik ma w zwyczaju lubię sobie ponarzekać (śmiech). Wydaje mi się, że w polskim rolnictwie zawsze jest coś do zmiany na lepsze. Tak było 30 lat temu, tak jest i teraz. Jedyne co się nie zmienia to ceny za produkty rolne. Dlatego nie dziwi mnie to, że polski rolnik lubi ponarzekać. Ma do tego powody.

Mało kto z nas jest zabezpieczony na 2 czy 3 lata w razie klęski żywiołowej, którą obserwujemy zresztą na naszych polach. Wbrew pozorom stary sprzęt sprzed 30 lat kontra ten nowy, nie równa się mniejszej ilości pracy na roli. Pamiętam jak mój tato zawsze był zapracowany, ja korzystając z najnowszych osiągnięć techniki też jakoś specjalnie nie ma czasu na odpoczynek.

Nie dziwię się więc Twojemu zapracowaniu. Ty przy komputerze, pod telefonem w koło stosy dokumentów. Twój Tato, nie prowadził bloga, nie udzielał wywiadów nie wpływał na świadomość tysięcy rolników w kraju. Miał

Te stosy dokumentów to codzienność każdego rolnika i każdy z nas może potwierdzić, że biurokracji jest zdecydowanie za dużo. Niektórzy pytają kiedy pracować? Nikt z nas nie był chyba przygotowany na to, że praca w rolnictwie będzie polegała na przerzucaniu papierów. Mój tato bloga nie prowadził, ale poza swoim gospodarstwem , pracował u rolnika z Niemiec, a zarobione pieniądze inwestował w gospodarstwo. Identycznie jest w moim przypadku, każdy zdobyty grosz, to inwestycja w ziemię, maszyny i niekończąca się historia rzeczy niezbędnych do gospodarstwa.

 

Jakie są największe wyzwania w rolnictwie na najbliższe lata? Bo mam wrażenie, że jest ich sporo.

Myślę, że największymi wyzwaniami w rolnictwie na najbliższe lata to wbrew pozorom nie będzie  walka z brakiem wody, która owszem jest w czołówce wyzwań. Będzie, czy też jest szukanie przez rolników nowych źródeł dochodu. Będzie się to objawiało rezygnacją z upraw które prowadziliśmy od dziesiątek lat na rzecz bardziej opłacalnych.

 

To wymaga chyba wyjścia poza szablon, może nawet poza własną strefę komfortu?

Niestety musi opuścić nasze strefy komfortu, upraw o których wiemy wszystko i szukać bardziej opłacalnych alternatyw. Bardzo często wiąże się ze sporymi inwestycjami. Ale spójrzmy wokół siebie skoro innym się udaje, dlaczego nam miałoby się nie udać? Trzeba próbować.

To dla wielu spore wyzwanie?

Tak, ale problemy są te same u każdego – koszty, ludzie do pracy np. przy warzywach, pieniądze. Ryzyko jak najbardziej jest wskazane. Sam ze swojego przykładu wiem,  jak ciężko ,albo właśnie jak łatwo jest ciągnąć rok za rokiem bez zmian, znając swoje pola i uprawy które są na nich od lat. A tu jednak trzeba się przełamać. Ja tam się zastanawiałem z jęczmieniem browarnym, jak się okazuje niepotrzebnie bo uprawa jest banalnie prosta a póki co wynik ekonomiczny u mnie jest najlepszy.

 

Możemy zatem powiedzieć, że stereotyp rolnika należy włożyć między bajki. Dziś rolnik, to przedsiębiorca, szukający alternatywnych źródeł dochodu, podłączony do Internetu. Z gospodarstwem zamkniętym w aplikacji.

Wszystko na to wskazuje, że tak. Mi moi rodzice zaszczepili miłość do rolnictwa, ale również pokazali, że warto zajmować się czymś innym. Jak to wpływało na przestrzeni lat na losy gospodarstwa? Często przerzucało się pieniądze z transportu do rolnictwa przy słabszych latach, obecnie można powiedzieć, że tendencja jest odwrotna (uśmiech). Dywersyfikacja i rozkładanie ryzyka jest jak najbardziej słuszna. Dodatkowe źródła dochodów rolników zawsze mogą kręcić się dalej przy rolnictwie.

 

Co masz na myśli?

Dziś Rolnik powinien koniecznie szukać nowych źródeł dochodu. A kiedy wpada na najlepsze pomysły? Oczywiście nie wtedy kiedy pszenica jest po 1000 zł, a rzepak po 2000 zł. Tylko w momencie kiedy mamy gorszy sezon i często wychodzimy na 0.

Obecnie często pojawiają się programy pomocy, finansujące działalność pozarolniczą, ale bez dobrego pomysłu nawet te 100 czy 200 tyś nie sprawi, że po 5 latach nasz nowa firma będzie dobrze prosperować. Gdzie szukać nowych źródeł dochodu? Dla rolnika najłatwiej tam gdzie rolnictwo wchodzi w inne sfery życia, ze względu na pewną znajomość tych rynków. Co to może być? Skup i sprzedaż płodów rolnych, nawozów, środków do produkcji rolnej,  usługi dla rolnictwa, wykorzystanie swoich sprzętów w czasie zimy do odśnieżania dróg. Każdy musi sam znaleźć odpowiedź, co to może być.

To dla wielu spore wyzwanie?

Tak, ale problemy są te same u każdego – koszty, ludzie do pracy np. przy warzywach, pieniądze. Ryzyko jak najbardziej jest wskazane. Sam ze swojego przykładu wiem,  jak ciężko ,albo właśnie jak łatwo jest ciągnąć rok za rokiem bez zmian, znając swoje pola i uprawy które są na nich od lat. A tu jednak trzeba się przełamać. Ja tam się zastanawiałem z jęczmieniem browarnym, jak się okazuje niepotrzebnie bo uprawa jest banalnie prosta a póki co wynik ekonomiczny u mnie jest najlepszy.

 

Możemy zatem powiedzieć, że stereotyp rolnika należy włożyć między bajki. Dziś rolnik, to przedsiębiorca, szukający alternatywnych źródeł dochodu, podłączony do Internetu. Z gospodarstwem zamkniętym w aplikacji.

Wszystko na to wskazuje, że tak. Mi moi rodzice zaszczepili miłość do rolnictwa, ale również pokazali, że warto zajmować się czymś innym. Jak to wpływało na przestrzeni lat na losy gospodarstwa? Często przerzucało się pieniądze z transportu do rolnictwa przy słabszych latach, obecnie można powiedzieć, że tendencja jest odwrotna (uśmiech). Dywersyfikacja i rozkładanie ryzyka jest jak najbardziej słuszna. Dodatkowe źródła dochodów rolników zawsze mogą kręcić się dalej przy rolnictwie.

 

Co masz na myśli?

Dziś Rolnik powinien koniecznie szukać nowych źródeł dochodu. A kiedy wpada na najlepsze pomysły? Oczywiście nie wtedy kiedy pszenica jest po 1000 zł, a rzepak po 2000 zł. Tylko w momencie kiedy mamy gorszy sezon i często wychodzimy na 0.

Obecnie często pojawiają się programy pomocy, finansujące działalność pozarolniczą, ale bez dobrego pomysłu nawet te 100 czy 200 tyś nie sprawi, że po 5 latach nasz nowa firma będzie dobrze prosperować. Gdzie szukać nowych źródeł dochodu? Dla rolnika najłatwiej tam gdzie rolnictwo wchodzi w inne sfery życia, ze względu na pewną znajomość tych rynków. Co to może być? Skup i sprzedaż płodów rolnych, nawozów, środków do produkcji rolnej,  usługi dla rolnictwa, wykorzystanie swoich sprzętów w czasie zimy do odśnieżania dróg. Każdy musi sam znaleźć odpowiedź, co to może być.

Co sądzisz o własnym przetwórstwie, grupach producenckich? Te tematy są podnoszone od lat przez branżowych specjalistów.

Własne przetwórstwo może się okazać wielkim wsparciem dla rolnika. Sami wiemy, że najwięcej zyskuje pośrednik. Jeżeli przetwórstwo połączymy ze sprzedażą bezpośrednią, może się okazać, że sporo pieniędzy zostanie nam w kieszeni. Grupy producenckie mogą nam w tym pomóc, wystarczy zebrać zgrana paczkę kolegów po fachu i robić wspólny biznes. Jak widać w polskich warunkach niezwykle ciężko o takie połączenia, nie wiem czy to nasza mentalność, że wszystko musimy robić samemu.

 

Rozumiem, że są pewne mniej lub bardziej realne lęki przed taką współpracą. To chyba dziś jednak powinien być częstszy obraz naszych wsi.

Czasami może się okazać, że dzieląc się z kimś, zyskamy o wiele więcej niż działając w pojedynkę. jak to mówią, co dwie głowy, to nie jedna. Grupy producenckie to również szansa na negocjowanie niższych cen zakupu środków i nawozów i wyższych przy sprzedaży swoich płodów rolnych. Ale samo dogadanie się z piątką osób już takie proste nie jest.

 

Dla wielu jesteś wzorem skutecznego rolnika, nowoczesnego. Podglądasz innych gospodarzy? Zaglądasz jak to jest w innych krajach?

Oczywiście!!! Zawsze staram się być na bieżąco z nowinkami rolniczego świata. Nie wiem wszystkiego. Całe życie się uczę, a każdy sezon to nowe spostrzeżenia. W rolnictwie jest taki problem, że błędy w agrotechnice podczas sezonu , widoczne są najczęściej po roku. Dopiero wtedy możemy je naprawiać. Wymiana doświadczeń z kolegami po fachu to obecnie MUST HAVE. Tylko dzięki temu możemy się uczyć nie tylko na swoich błędach, ale również na doświadczeniach innych rolników. To pozawala zaoszczędzić nam czas i oczywiście pieniędzy. Zaglądam jak to jest w innych krajach i muszę z dumą powiedzieć, że nie mamy się czego wstydzić jeżeli chodzi o wiedzę rolniczą i technologie jakie wprowadzamy na swoich gospodarstwach.

 

Czy rolnikowi nie jest trudno przyznać się do błędów przed kolegami? Odnoszę wrażenie, może błędne, że powiedzieć: „Panowie dałem ciała z pszenicą w tym roku, tak nie róbcie” jest nie lada wyzwaniem.  

Jest trudno, ale należy zadać sobie pytanie, co mi to da, jeżeli wszystko zachowam dla siebie? Okazuje się, że zwykła rozmowa z kolegą po fachu pokazuje, że najczęściej on tez miał już podobny problem jak my i może nawet zna rozwiązanie. Wymiana doświadczeń nie dość, że konieczna, to czasami przyjemna bo przecież nie trzeba tego robić przy herbacie. Niech jęczmień z naszych pól też się na coś przyda (śmiech).

 

Co rozumiesz pod pojęciem Skuteczny Rolnik?

Skuteczny rolnik to taki, któremu plany przed osiągnięciem wysokich plonów może popsuć tylko pogoda. Skuteczny rolnik, skuteczna rolniczka, są otwarci na nowości, doświadczają, odkrywają, budują relacje.

Pytam, co przez to rozumiesz, bo współtworzysz nowe miejsce dla ludzi rolnictwa.

Mam w swoich skrzynkach z wiadomościami setki zapytań o technologie uprawy, stosowanie środków, nawozów. Niektóre pytania wydają mi się banalne inne są na prawdę bardzo złożone. Gospodarstwo, rodzina, prowadzenie wielu kanałów w mediach społecznościowych sprawia, że czasu na wiele spraw po prostu nie wystarcza. I właśnie tutaj pojawia się serwis skutecznyrolnik.pl – chciałbym żeby stał się platformą która będzie odpowiadać na wszelkie pytania rolników. Chciałbym by ta platforma skupiała moich kolegów po fachu, kolegów którzy prowadzą największe kanały rolnicze na You Toube, oraz najlepszych ekspertów z różnych dziedzin rolniczych.

 

Czujesz odpowiedzialność za to co robisz? Za to że masz wpływ na wielu rolników?

Tak, dlatego zawsze staram się podejść rzetelnie to materiałów jakie nagrywam na YT. Często stworzenie materiału bez błędów merytorycznych albo zebranie potrzebnych informacji trwa wiele dni. Produkty jakie są stosowane w moim gospodarstwie są na koniec sezonu porównywane, plony ważone, a koszty są zestawiane z uzyskanym plonem. Tylko wtedy mogę się pod czymś podpisać i z czystym sumieniem stwierdzić – to u mnie działa. Zdaje sobie sprawę z tego, że ogląda mnie wielu rolników, wielu bierze ze mnie przykład, dlatego swoja prace staram się wykonywać najlepiej jak potrafię. Dlatego tez cały czas się kształcę i zdobywam nową wiedzę, bo jeżeli tak wielu rolników korzysta z moich porad – musze brać za to odpowiedzialność!

 

„To u mnie działa” mówisz, nasze rolnictwo jest zróżnicowane. To, co wypracowałeś, nie zawsze sprawdzi się chyba u kogoś gospodarującego na innych kompleksach, odmianach, w innej strefie mikroklimatycznej.

Dlatego tak ciężko po jednym komentarzu albo wiadomości powiedzieć jednoznacznie co nasz kolega rolnik powinien zrobić – jaki nawóz, albo środek zastosować. Systemy uprawy też dobiera się pod gleby jaki mamy. Często żeby poprawnie odpowiedzieć na jedno pytanie, trzeba zrobić z kimś cały wywiad. Albo kompleksowo opisać większość możliwych przypadków.

 

Na koniec, powiedz tak szczerze. Wybrałbyś inny kierunek dziś? Inny zawód? Z perspektywy Twoich doświadczeń, ale też wyzwań.

Miałem ten komfort, że mnie do rolnictwa nikt nie zmuszał. Miałem dwóch starszych braci, a jednak to ja zostałem na gospodarce i nie zmieniłbym tego za nic w świecie. Wydaje mi się, że to musi być to skoro rozmawiając z Ania hipotetycznie o tym, co zrobiliśmy z wybranym milionem w totka – ja bez zastanowienia odpowiadam, że dokupiłbym więcej pola i lepsze maszyny.

[xyz-ips snippet=”piotr-lizak”]

Nawożenie fasoli krzemem

Nawożenie krzemem fasoli

Zaczęło się niewinnie, bez szaleństw, od 2 hektarów tak na „testy”, od przeczytanego gdzieś artykułu o wpływie krzemu na plonowanie roślin strączkowych. Nawożenie fasoli krzemem? Czemu nie! Wzięliśmy krzem i zaczęliśmy testy. To okazało się strzałem w 10!


Nawożenie krzemem fasoli jeszcze kilka lat temu nie było w kraju stosowane na szeroką skalę. Pierwiastek ten dopiero wchodził na rolnicze salony, a doradcy i rolnicy skupiali się bardziej na nawożeniu rzepaku, buraków czy zbóż. Poszliśmy w fasole. Podkarpacie jest rejonem kraju, gdzie uprawa tej rośliny jest bardzo popularna. Wielu moich klientów uprawia tę roślinę z sukcesami.

Warunki uprawy tej rośliny są dziś trudniejsze niż jeszcze kilka lat temu. Główny wpływ na tę sytuację mają oczywiście zmiany warunków klimatycznych i walka o wodę. Jej niedobory są silnym czynnikiem ograniczającym plonowanie. Ciepło, szczególnie ciepłe noce, sprzyjają rozwojowi wielu szkodników, co jakiś czas pojawiają się dawno niewidziane owady, jak również takie, które wędrują do kraju z cieplejszych regionów.

Nawożenie krzemem fasoli – krok po kroku

Krzem w formie krzemianu potasu podaliśmy w nawożeniu dolistnym dwukrotnie w dawce 0,75 litra nawozu krzemowego na hektar. Pierwsza, niespełna litrowa dawka preparatu została podana w fazie 4-6 liści. Dwa tygodnie później powtórzyliśmy zabieg dolistny.

Co nam daje krzem

Praktycznie zawsze wszyscy pytając o efekty mają na myśli plon. Nic dziwnego. Najłatwiej przeliczyć go na dochód. W przypadku tych dwóch pól plonowanie wzrosło średnio o 12 %. Był to bardzo dobry wynik szczególnie, że koszty nawożenia krzem nie są wysokie. Plonowanie wynikało z wielokierunkowego wpływu nawozu dolistnego z krzemem na rośliny.

Wody w tym sezonie nie było w nadmiarze. Fasola w której zastosowaliśmy nawożenie krzemem broniła się skuteczniej przed wpływem stresów. Mocniejsze rośliny nie były też tak łakomym kąskiem dla szkodników. To dzięki twardszej blaszce liściowej w której krzem wytwarza swoistą warstwę ochronną. Zaobserwowaliśmy również mniejszą podatność fasoli na choroby grzybowe. Jest to efektem podniesienia odporności na infekcje grzybowe roślin.

Dziś, w wielu gospodarstwach nawożenie krzemem fasoli jest stałym punktem w agrotechnice tej rośliny. Co roku zmagamy się z długimi okresami pozbawionymi opadów. Wpływ krzemu na gospodarkę wodną w roślinie jest tutaj nieoceniony. Dostępną wodę trzeba wykorzystywać jak najefektywniej.

[xyz-ips snippet=”piotr-lizak”]

Higrometr, czyli jak oszczędzić na wodzie.

Masz niezagospodarowane kilka złotych? Wydaj je na higrometr. Małe, pomiarowe urządzenie, które powinno być na wyposażeniu każdego gospodarstwa, a jest dziś przez większość zapomniane.


Higrometr służy do mierzenia wilgotności powietrza. Można kupić klasyczny, można wydać też kilka zł więcej i nabyć urządzenie elektroniczne. W tym drugim przypadku będziemy mogli zapisywać ostatnie pomiary czy przesyłać je bezpośrednio do programów i aplikacja zarządzających naszym gospodarstwem. Po co mi to pytacie? Już śpieszę z wyjaśnieniem.

Wszyscy wiemy, że skuteczność zabiegów ochrony roślin zależna jest od temperatury powietrza. Nie tylko skuteczność, ale i bezpieczeństwo upraw. W większości przypadków spoglądamy na termometr zanim wyruszymy w pola z zabiegami, to mamy już we krwi. Nie często jednak myślimy o wilgotności powietrza. Ona również ma wpływ na skuteczność prowadzonych zabiegów, ale i pozwala zarządzać zużyciem wody w gospodarstwie.

Jak wilgotność powietrza wpływa na zabiegi

Wilgotność powietrza mieszcząca się w zakresie pomiędzy 60 – 90 procent uznajemy za najbardziej optymalną. Gdy jej wartość spada poniżej 60% prowadzone zabiegi mogą odznaczać się mniejszą skutecznością.

  • Jeśli wilgotność jest za niska rośliny dużo gorzej pobierają substancje czynne które im dostarczamy. Dzieje się tak z kilku przyczyn.
  • Spora część roślin broni się przed utratą wody wytwarzaniem grubszej warstwy woskowej na powierzchni liści. To ogranicza skutecznie wchłanianie.
  • Mamy również do czynienia z zaburzeniami transportu substancji czynnych w komórkach. To efekt utraty wody będącej składnikiem soku komórkowego.
  • Część cieczy roboczej jaką zużywasz podczas zabiegów nie dociera w ogóle do rośliny. Odparowuje jeszcze w powietrzu.
  • Powierzchnia liścia to idealne miejsce do kolejnych strat. Parowanie ma miejsce i tutaj. Nim dojdzie do pobrania substancji czynnej, kolejna część cieczy roboczej odparowuje.

Zmiany, zmiany, zmiany

W wielu gospodarstwach z jakimi współpracuję ograniczyliśmy zużycie wody do 130-120 litrów wody na hektar. Ma to miejsce bez zakupu specjalnych dysz, czy urządzeń wspomagających. Wykorzystujemy nocną rosę jako kolejne źródło wody. Podkreślę, że darmowe źródło Im wyższa wilgotność, tym łatwiej nam ograniczyć zużycie wody. Nie tylko wpływa to na oszczędność wody. Jeden zbiornik opryskiwacza starcza na więcej hektarów. To również oszczędza czas potrzebny na przejazdy i przygotowanie kolejnej cieczy roboczej.

Nic bardziej mylnego!

Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie spotykam stwierdzenia: „takie rzeczy to dla dużych”, lub „jak bym miał 500 hektarów, to bym się tak bawił”. Nic bardziej mylnego. Rolnictwo stoi dziś w takim miejscu, że zarówno małe gospodarstwa, średnie i te duże muszą pochylać się nad swoimi działaniami. Taki agronomiczny rachunek sumienia pozwoli wytypować obszary dające oszczędności, pozwalające optymalizować koszty.

Penergetic b

[xyz-ips snippet=”krzysztof-swierkowski”]

Cukinia z większym plonem – zapylanie cukinii

Niewielkie sześcienne pudełka ustawione na polu gdzie rośnie cukinia pobudzały wyobraźnię sąsiadów. Z ciekawości zaglądali na pole z kwitnącą już cukinią. Ciekawość, to jednak ogromna moc. W końcu ktoś się odważył, ktoś przełamał i zadał Panu Rafałowi pytanie. „Co sąsiad tam na tym polu uskuteczniasz?”


Nowe kierunki – nowe wyzwania

Cukinia to pomysł na zróżnicowanie źródeł dochodu. Pan Rafał poszukując nowych możliwości rozwoju zdecydował się na przygodę z warzywami. Cukinia mająca rosnącą grupę smakoszy stała się jedną z roślin uprawianych w gospodarstwie.

Trzeba było się nauczyć nowych rzeczy, zmierzyć z nowymi wyzwaniami, ale było warto. Z roku na rok, efekty są coraz lepsze, bo i wiedza i doświadczenie pozwalają na więcej. Wpływ na obfitość plonów ma wiele czynników na które rolnik ma różny wpływ.

Zapylanie cukinii – zadecyduj o plonie

Cukinia wydaje kwiaty męskie i żeńskie, do prawidłowego zapylenia potrzebuje owadów zapylających, które przeniosą pyłek między kwiatami różnej płci. Im więcej prawidłowo zapylonych kwiatów, tym większy plon. To prosty rachunek.

Internetowe źródła pokazywały jak zapylać cukinię pędzelkiem. Sposób skuteczny, ale na większym areale trzeba by zamieszkać na polu, a i ból pleców i kolan byłby nie do zniesienia. Wsparcie przyszło od matki natury.

Fot.: pixabay.com/pl/

Trzmiele – naturalne zapylanie upraw

W środowisku naturalnym z dostępnością owadów zapylających jest różnie. Szczególnie z dzikimi trzmielami i pszczołami. Jednego roku jest ich nieco więcej, kolejnego znów nieco mniej. Stąd decyzja o wprowadzeniu do agrotechniki uli z trzmielami do zapylania cukinii.

Zmienne są też warunki atmosferyczne. Potrafią one skutecznie ograniczyć aktywność naturalnych owadów zapylających.

Trzmiele wylatują z ula wcześniej niż przykładowo pszczoła miodna. Wynika to z faktu, iż owad ten toleruje dużo niższe temperatury niż jego miodna kuzynka. Cukinia otwiera kwiaty wcześnie rano. W sprzyjających warunkach pogodowych nawet o 5 rano, więc ich wczesne obloty są wartościowym
Trzmiele są przez naturę stworzone do zapylania. Odwiedzając kwiaty stosują tak zwany „mechanizm wibracyjny” – gdy przebywają na kwiecie ich ciało wibruje intensywnie zwiększając osypywanie się pyłku, przyśpieszając ten proces.

Rodziny trzmieli przyjeżdżają na pole w specjalnych ulach. Zapewniają one kolonii idealne warunki rozwoju. Każda kolonia to królowa, robotnice i larwy które przez najbliższe tygodnie od pojawienia się na polu będą pracowały nad zapylaniem kwiatów.

trzmiele do zapylania

[xyz-ips snippet=”piotr-lizak”]